– Każdy obywatel powinien wiedzieć, jak się zachowywać w sytuacji kryzysowej – mówi Marcin Fleischer, kooordynator programu „Pierwszy Ratownik” i współautor powstającego właśnie „Poradnika bezpieczeństwa”. Jesienią publikacja trafi do każdego domu. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Marcinem Fleischerem.

Tomasz Wojciechowski, Referat Promocji i Zdrowia Urzędu Gminy Ostrów Wielkopolski: To jest taki znak czasów, signum temporis, że każdy powinien być poinformowany, co zrobić, kiedy na przykład zabraknie prądu albo zawyją syreny ostrzegawcze?
Marcin Fleischer: Każdy obywatel powinien wiedzieć, jak się zachowywać w sytuacji kryzysowej. Powinien również znać rolę państwa w budowaniu bezpieczeństwa, ale i nasze obywatelskie obowiązki. Zgodnie z ustawą o ochronie ludności i obronie cywilnej, w sytuacji kryzysowej każde gospodarstwo domowe powinno być samowystarczalne przez 72 godziny, czyli przez 3 dni.

TW: Czyli mamy mieć zapasy prowiantu i wody na przynajmniej 3 dni?
Tak, dokładnie. Chodzi o to, żeby przez te 3 dni móc normalnie funkcjonować i przeżyć.
TW: No dobrze, ale co potem?
MF: Te 3 dni mają dać państwu czas na reakcję. W pierwszych godzinach i dniach kryzysu nie zawsze możliwe jest dotarcie z pomocą do każdego domu. Dlatego tak ważne jest, abyśmy byli przygotowani – mieć zapasy żywności, wody, energii, ogrzewania, środków higienicznych, a także być gotowym do ewentualnej ewakuacji – stąd idea np. plecaka awaryjnego.
TW: Nie musi dochodzić wcale do wojny, wystarczy blackout….
W takiej sytuacji nie kupimy nic w sklepie, nie zatankujemy paliwa, po pewnym czasie przestanie działać łączność – bo przekaźniki nie mają zasilania, nie działa też woda. Dlatego tak ważna jest samowystarczalność. Trzeba mieć zapasy jedzenia, środki higieniczne, źródła światła i radia na baterie – bo to przez radio publiczne i lokalne odbywa się ostrzeganie ludności.
TW: Jest takie wyliczenie amerykańskiego specjalisty, że 72 godziny bez prądu to granica, po której świat ogarnia chaos – ludzie zaczynają walczyć o jedzenie…
MF: Tak. Dobrobyt nas trochę rozleniwił jako społeczeństwo. Przyzwyczailiśmy się, że wszystko mamy na wyciągnięcie ręki – sklep w każdej miejscowości, dostępność towarów. A W sytuacji kryzysowej nie możemy pójść do sklepu. Musimy więc od nowa uczyć się, jak reagować, gdy zabraknie prądu, gdy nastąpi kataklizm, a nawet – co zrobić, jeśli dojdzie do sytuacji wojennej.
TW: Przez wiele lat wypieraliśmy to, że wojna może nas dotyczyć, ale dziś sytuacja geopolityczna pokazuje coś innego.
MF: Zgadza się. To, że się przygotowujemy, nie oznacza, że wojna musi nadejść. Ale państwo i społeczeństwo powinny być gotowe na różne scenariusze, w tym również na konflikt zbrojny.
TW: A jaka jest w tym wszystkim rola gminy? Bo mówi Pan o państwie, ale gmina to pośrednik między państwem a obywatelem.
MF: Gmina to najniższa jednostka administracyjna – najbliżej społeczeństwa. A bezpieczeństwo buduje się oddolnie. W sytuacji nadzwyczajnej to właśnie gmina – wójt lub burmistrz – podejmuje pierwsze działania: ewakuację miejscowości, organizację noclegów, pomoc ludziom w kryzysie. Gmina też finansuje Ochotnicze Straże Pożarne, które zgodnie z ustawą są podmiotami ochrony ludności – nie tylko te w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym, ale również te mniejsze, lokalne jednostki.
TW: Bo tak naprawdę wiele się teraz dzieje w urzędach gmin, a niewiele o tym wiedzą mieszkańcy. Chodzi o wspomnianą już ustawą o ochronie ludności i obronie cywilnej.
MF: Budowanie systemu ochrony ludności i obrony cywilnej to proces wielowątkowy. Urzędy gmin działają jak sztab wójta czy burmistrza. Muszą mieć przygotowane plany zarządzania kryzysowego, plany ewakuacji, muszą wyznaczyć kurierów, którzy dostarczą powołania żołnierzom do odbycia służby wojskowej w razie wojny. Równolegle do tego przygotowuje się też wszystkie podmioty ochrony ludności – OSP, GOPS, PSP, PCK, harcerzy, wędkarzy, myśliwych – by wspierały wójta w zakresie swoich kompetencji. Być może są to niewidoczne działania, ale aktualnie faktycznie dużo dzieje się przy biurku, w Gminie Ostrów Wielkopolski też.
TW: I tu pojawia się potrzeba edukacji mieszkańców? Jak mają się zachować w obliczu kryzysu?
MF: Zdecydowanie. Kluczowe jest budowanie odporności społecznej – umiejętności radzenia sobie przez społeczeństwo w czasie kryzysu. Edukacja to siła, która zmienia świat – jak powiedział Nelson Mandela. Dlatego organizowane będą szkolenia i ćwiczenia dla mieszkańców, by wiedzieli, jak reagować w sytuacjach kryzysowych. Tu nie chodzi o to, aby straszyć. Chodzi o to, aby budować poczucie, że wiedza zdobyta podczas szkoleń może pomóc nam w najmniej oczekiwanym momencie.
TW: Powstaje rządowa publikacja, która odpowie na te potrzebę.
MF: Jesienią do każdego domu w Polsce trafi „Poradnik Bezpieczeństwa” przygotowywany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwo Obrony Narodowej. Mam zaszczyt być jego współautorem, reprezentując Związek Ochotniczych Straży Pożarnych RP. Oprócz samego poradnika planowane są także szkolenia i ćwiczenia dla mieszkańców. Do pracy nad nim wykorzystuję wiedzę oraz doświadczenie zdobyte na studiach w Akademii Pożarniczej czy udziale w Międzynarodowych Konferencjach dotyczących ratownictwa, ochrony ludności i obrony cywilnej, a także mojej służby jako strażak OSP Wtórek, tutaj w Gminie Ostrów Wielkopolski, w której mieszkam. To kompendium wiedzy na temat zachowania się w sytuacji awaryjnej, a wiedza podana w nim jest myślę niezwykle prosto i intuicyjnie podana.
Marcin Fleischer – koordynator Krajowego Programu „Pierwszy Ratownik” w Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP, wiceprzewodniczącym Komisji Działalności Ratowniczej i Humanitarnej w ZOSP RP oraz prezesem OSP we Wtórku.








